Selekcja to początek współpracy, nie koniec procesu diligence. Pierwszych trzydzieści dni ustawia kadencję, zakres i odpowiedzialność za wszystko, co dalej.
W praktyce pracujemy na spisanym planie zaangażowania: niewielka liczba zobowiązań operacyjnych po każdej ze stron, zdefiniowany zestaw ryzyk do zamknięcia i jasne forum do przeglądów. Plan jest krótki w narracji, a długi w konkretach.
Założyciele często pytają, czego oczekujemy od nich w pierwszych miesiącach. Uczciwa odpowiedź brzmi: nietypowego poziomu dyscypliny operacyjnej, wyłożonego na piśmie, z tą samą czytelnością, której wymagamy od siebie.